Subskrypcja
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymywać informacje z naszego serwisu.

 


Moszna - Śląski Disneyland

Foto
„Śląski Disneyland”. Malowniczy, tajemniczy, przy wietrznej i burzowej pogodzie – może się kojarzyć wręcz upiornie, niczym średniowieczne zamczysko, w którym na pewno straszy...

Nie mieszkał w nim jednak żaden średniowieczny rycerz ani romantyczny książę.
Rzeczywiście, architektura tej powstałej na przełomie XIX i XX wieku rezydencji najbogatszego potentata przemysłowego z Miechowic, Franza von Thiele-Winckler wywołuje chyba u każdego turysty skojarzenia z bajkową scenerią filmów Disneya.
Zamek, o kubaturze 65 tys. metrów sześciennych ma tyle komnat, ile jest dni w kalendarzu: 365 oraz 99 wież symbolizujących ilość majątków ziemskich najbogatszego Górnoślązaka minionej epoki.
Jednym zamek się nie podoba, bo jest zbyt kiczowaty, inni podziwiają fantazję i bogactwo rozwiązań architektonicznych, stawiając jego wizerunek na pierwszym miejscu w wydawnictwach promujących Opolszczyznę. Na pewno ten wyjątkowy, niepowtarzalny obiekt zasługuje na szczególną uwagę i opiekę, a jego budowniczowie – na trwałe miejsce w nienapisanych jeszcze podręcznikach historii regionu.
Tu należy dołączyć małą dygresję. Otóż, wszyscy już przywykliśmy do określenia „Opolszczyzna”. Za czasów rodu Thiele-Winckler znajdowalibyśmy się po prostu na Górnym Śląsku. Dziś Górny Śląsk kojarzy się mylnie z Katowicami, Gliwicami, Zabrzem, Bytomiem.
Stojąc przed murami tego imponującego rozmachem architektonicznym zamku, jakże rzadko zastanawiamy się, kim byli ludzie, którym udało się dojść do tak olbrzymiej fortuny i dlaczego zamieszkali akurat w tym, a nie innym miejscu Europy.
Szczęście, gra przypadków, udane mariaże, polityka, ale przede wszystkim pracowitość i mądrość doprowadziły rody Thiele i Winckler na przełomie XIX i XX wieku, w dobie europejskiej rewolucji przemysłowej na szczyty bogactwa i sławy.
Zbliżając się do Mosznej od strony Krapkowic, warto zwrócić uwagę na okazałe budowle w mijanych wsiach. Pałac w Kujawach, szkoła, poczta, stary szpital, liczne sztachulcowe zabudowania w Zielinie, linia kolejowa wzdłuż drogi – wszystkie powstały dzięki olbrzymiej fortunie rodziny von Thiele-Winckler.

Od górnika do milionera
Franz Winckler, zwykły górnik z Tarnowskich Gór. To on postawił pierwszy krok na drabinie rodowej fortuny. Był rok 1833. Dzięki małżeństwu ze starszą o kilkanaście lat Marią, wdową po właścicielu kopalni w Miechowicach, Franz posiadł siedem górnośląskich hut, osiem kopalni manganu, kilkadziesiąt kopalni węgla i sześć majątków ziemskich. Siedem lat później przedsiębiorczy potentat górniczy, już dzięki własnej pracowitości i zasługom dla państwa, otrzymał z rąk króla Prus Fryderyka Wilhelma IV tyłuł szlachecki wraz z herbem.
Dziedziczką olbrzymiej fortuny Wincklerów została Valeska, zaś kolejnym zarządcą górnośląskich dóbr - poślubiony przez nią w 1854 roku porucznik Hubert Gustav von Thiele.
To właśnie Hubertowi, który kilkakrotnie pomnożył rodowe dobra, Katowice zawdzięczają prawa miejskie, a Górny Śląsk – połączenia kolejowe. Jedno spośród siedmiorga dzieci Thiele-Wincklerów to słynąca z działalności charytatywnej „Mutter Eva”, określana przez historyków jako jedna z najwybitniejszych kobiet w XIX-wiecznej Europie.
Hubert w roku 1863 nabył Kujawy, a w 1866 – Moszną, gdzie stał już barokowy pałacyk myśliwski. Pod koniec życia w rękach najbogatszego przemysłowca Górnego Śląska znalazło się kilkadziesiąt posiadłości ziemskich. Dziedzicem pomnożonej kilkakrotnie fortuny został jego najstarszy syn - Franz Hubert, starosta prudnicki.
To jemu zawdzięczamy obecny wygląd zamku i parku w Mosznej.
Gościł w nim dwukrotnie cesarz Wilhelm II (1911, 1912 rok).

Lekcja architektury
Spacer wokół tej eklektycznej budowli to w istocie kapitalna lekcja architektury: barokowe, neogotyckie, neorenesansowe fasady zdobią liczne płaskorzeźby przedstawiające górnośląski etos pracy, motywy roślinne, myśliwskie. Najstarsza, środkowa część zamku nosi pierwotny, barokowy styl. Dwa skrzydła boczne, nadające zamkowi kształt nieregularnej litery „u” zostały dobudowane z inicjatywy Franza von Thiele-Winckler. Z roku 1900 pochodzi część wschodnia, neogotycka, 14 lat później powstało neorenesansowe skrzydło zachodnie.
Oba obejmują imponujący, kamienny taras, ozdobiony balustradami i charakterystycznymi dla Śląska „śpiącymi lwami”. Oryginalna, asymetryczna, wieloskrzydłowa budowla, zachwyca dziś właściwie jedynie z zewnątrz. Zabytkowe, oryginalne wyposażenie nie zachowało się prawie wcale, poza nielicznymi tylko elementami. Zwiedzanie niegustownie urządzonych wnętrz zamku w Mosznej robi raczej przygnębiające wrażenie. Wyjątkiem są stosunkowo najmniej „skiczowane” przez współczesnych gospodarzy oranżeria, jadalnia i kaplica. Aby je obejrzeć, należy wcześniej zgłosić faksem taki zamiar albo na miejscu poczekać, aż uzbiera się odpowiednio liczna grupa, co jest dość kłopotliwym zwyczajem, narzuconym przez obsługę zamku. Konflikt na linii turysta-pacjent, czyli komu i jak ma służyć ta najpiękniejsza wizytówka regionu – to obecnie jeden z ważniejszych problemów regionu.
Turyści mogą skorzystać z usług zamkowej kawiarni, wynająć hotelowe apartamenty i pospacerować po najpiękniejszym w województwie opolskim parku krajobrazowym. Obiad zjemy w pobliskim zajeździe „Amazonka”. Możliwe (polecam) jest także wcześniejsze zamówienie posiłku w zamkowej jadalni.

Wśród azalii i rododendronów
Główną osią parku jest aleja. Rozpoczyna się przy bramie głównej, ozdobionej gladiatorami. Najpierw sześciorzędowa, porośnięta po bokach czerwonymi dębami i czterorzędowa aleja kasztanowców, zaprowadzi nas do zamku. Następnie aleją lipową dojdziemy do cokołu po pomniku Huberta von Thiele-Winckler. Po obu stronach lipowej alei zachowały się XIX-wieczne kanały, zbudowane w stylu holenderskim i francuskim oraz stawy, po których niegdyś pływano łodziami. W parku zachwycają rododendrony, azalie, różaneczniki, choiny kanadyjskie, 200-letnie lipy, 300-letnie dęby szypułkowe, 120-letnie sosny wejmutki. Dalej prowadzi polna ścieżka, aż na wzgórze cmentarne, gdzie znajdują się groby właścicieli Mosznej: Huberta, jego żon: Valeski i Rosy, Franza zmarłego w 1922 roku i Clausa, który przehulał sporą część odziedziczonego po Franzu majątku. Ostatnim właścicielem Mosznej był Günter, wnuk Huberta von Thiele. Opuścił zamek, zanim krapkowicką ziemię „wyzwolono”. Przebogate, zachowane jedynie na starych zdjęciach, wyposażenie wnętrz uległo dewastacji i grabieży podczas stacjonowania w nim Armii Czerwonej w roku 1945.
Po wojnie w zamku rezydowała Służba Bezpieczeństwa, a od lat 70-tych służy jako znany w Polsce ośrodek leczenia nerwic i depresji. Pacjenci, oprócz zabiegów leczniczych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych, korzystają z wnętrz zabytkowej jadalni, połączonej z oranżerią, a także kawiarni, galerii, biblioteki.
Tradycją na zamku w Mosznej są doroczne, wiosenne koncerty muzyki klasycznej pod nazwą „Święto Kwitnącej Azalii”. Koncerty, jako świetny element muzykoterapii, a zarazem ważny projekt kulturalny w regionie, urządzane są na tarasie, ale najlepiej brzmią w idealnej akustycznie kaplicy. Także Międzynarodowy Plener Malarski, urządzany w Mosznej promuje ten zakątek Opolszczyzny w Europie.
W roku 1948 w Mosznej powstała stadnina, prowadząca hodowlę koni pełnej krwi angielskiej oraz koni szlachetnej półkrwi. Konie hodowane w Mosznej zdobywają laury w światowych konkursach skoków przez przeszkody. Stadnina organizuje latem zawody jeździeckie, a także „wczasy w siodle” dla młodzieży w wieku 10-16 lat, „zielone szkoły” oraz oferuje naukę jazdy konnej. Propozycją dla turystów są przejażdżki bryczką po zabytkowym parku, należącym do stadniny. Podobnie jak w zamku, także w stadninie można przenocować w pokojach z łazienkami.
Wokół Mosznej wytyczono trasy rowerowe o różnym stopniu trudności i długości. Wszystkie rozpoczynają się przy głównej alei, obok stadniny. Mapy tras znajdują się w recepcji zamku.
Na trasach mija się historyczne zabudowania: folwark, grodzisko, wiatrak, młyn wodny, bażanciarnię, stadninę koni.
Przydatne adresy internetowe:
www.moszna.pl
www.moszna-zamek.pl
www.strzeleczki.pl

Kilka uwag dla turysty
Do zamku w Mosznej nie można dojechać tak, jak dojeżdżać się powinno, czyli przez ozdobione gladiatorami bramy wjazdowe i aleję. Podział tak mądrze i pięknie pomyślanego w dawnych wiekach założenia pałacowo-parkowego na teren stadniny koni i teren Centrum Terapii Nerwic utrudnia dotarcie do zamku. Konflikty interesów właścicieli biorą górę nad historią i subiektywnym poczuciem estetyki każdego z nas, takie mamy czasy.
Kolejnymi niespodziankami, psującymi pierwsze wrażenie pobytu w Mosznej są plastikowe stoliczki z parasolami, gdzie Towarzystwo Przyjaciół Mosznej kasuje turystów za wstęp do parku i rozłożone wzdłuż drogi „budy” z ciuchami i tandetą.
Moszna: gmina Strzeleczki, powiat krapkowicki. Wieś leży 30 km od Opola, w połowie drogi wojewódzkiej 409 Krapkowice-Prudnik. Zjazdy z autostrady A-4: 245 Opole- Racibórz oraz 248 Opole-Krapkowice. Współrzędne GPS: E=17/46, N=50/27 Do 1945 roku wieś należała kolejno do rodów: Mosce (lub Moschin), Skalla, Reiswitz, Beyern, Seherr-Thoss, Erdmannsdorf, Thiele-Winckler.

Aktualności

Reportaże i filmy dokumentalne
Zapraszamy do prezentacji najnowszych pozycji filmowych.



Więcej informacji >>


 

 
Teresa Kudyba
tel. 602 374 494
e-mail: teresa@kudyba.pl
Witryna wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celach sesyjnych oraz statystycznych.
Więcej informacji w polityce prywatności.
 Realizacja: new4mat.com Sp. z o.o.
ADMINISTRACJA n4CMS