Subskrypcja
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymywać informacje z naszego serwisu.

 


Karczów czeka na dobre ręce

Gdy niejeden dyrektor PGR-u przewoził zabytkowe meble do swojej willi, a sztukaterie, podłogi i ściany zakrywał olejną lamperią, gospodarz dworu w Karczowie odbierał z rąk generalnego konserwatora zabytków I nagrodę w I. Ogólnopolskim Konkursie na Najlepszego Użytkownika Obiektu Zabytkowego.

Był rok 1975, a owym gospodarzem pałacu był mgr inż. Andrzej Zydek. Przykład dworu w Karczowie, jak też opisywanego wcześniej w Gazecie pałacu we Frączkowie burzy utrwalony na Opolszczyźnie mit, że „za komuny” nie wolno było restaurować poniemieckich zabytków.
Karczów: Schenewicz, 1471- Schonwitz, 1531- Schonowitz, do 1945 Schönwitz.
Tradycyjna wieś ulicówka, leży na „starej” trasie z Opola do Wrocławia, w gminie Dąbrowa. W roku 1750 posiadłość należała do Jerzego Henryka von Tschirsky. Pierwszy dworek w barokowym stylu został zbudowany w północnej części kmiecej osady na przełomie wieku XVII/XVIII. W 1785 roku zmarł Jerzy von Tschirsky, a jego spadkobiercą został zaadoptowany syn, Fryderyk Leonard Konrad von Tschirsky.
W roku 1791 roku Fryderyk przebudował zespół dworski i otoczył go parkiem angielskim.
3-hektarowy park, wraz z zabytkowymi okazami dębów szypułkowych (250 lat), zachował się w Karczowie do dziś. Około 1818 roku właścicielem Schoenwitz był major von Arnstaed, a po jego śmierci, w roku 1831, majątek nabył hrabia Fryderyk Leopold Stollberg zu Stollberg. Hrabia dokonał drobnej przebudowy dworku. W roku 1843 za kwotę 75,000 talarów posiadłość kupił Aloes Dionizy Ottow. W roku 1859 kolejnym właścicielem Karczowa został niejaki Weber, a trzy lata później - Walter z Nysy. To on w pięknym stylu przebudował dwór, który w takim właśnie stanie przetrwał do dzisiaj. Niestety, dalszy etap zarządzania posiadłością przez Waltera doprowadził do utraty połowy ziemi należącej do majątku, a potem do wystawienia Karczowa na licytację.
6 maja 1890 roku, za kwotę 450,000 marek, posiadłość Schönwitz odkupił Fryderyk von Wichelhaus, właściciel sąsiedniego Naroka i Skarbiszowa, z myślą o swoim najstarszym synu. Fryderyk Wilhelm von Wichelhaus przejął Karczów 22 lipca 1890 roku. W roku 1905 poprzez przebudowę dachu dokonano ostatniej zmiany w zewnętrznej architekturze dworu. Około roku 1927 majątek został przekazany Bernardowi von Wichelhaus, najmłodszemu synowi Fryderyka. Przez pierwsze lata, ze względu na złą sytuację gospodarczą, w zarządzeniu pomagała mu spółka „Schlesische Provinziale Landschaft”, skupiająca właścicieli, którym groziło bankructwo. 7 grudnia 1941 roku pod Kriukowem zginął Bernard von Wichelhaus i do końca II wojny światowej posiadłością zarządzała jego żona, Rosemarie wspomagana przez stryja męża, Ottona von Wichelhaus. W styczniu 1945 roku, wraz z dziećmi, opuściła Karczów i wyjechała do Niemiec.
PGR rujnuje, Zydek ratuje
Po wojnie folwark rozparcelowano między okolicznych repatriantów, we dworze zamieszkał zarządca. Potem gospodarzyła tu spółdzielnia rolnicza, a gdy splajtowała, nastały czasy
PGR-u Sokolniki.
W roku 1961 z inicjatywy dyrektora Andrzeja Zydka rozpoczął w dworku działalność Wojewódzki Państwowy Zakład Unasienniania Zwierząt. Zakład stał się w krótkim czasie krajowym i międzynarodowym ośrodkiem szkoleniowym i kongresowym, a także modelowym centrum badawczo-wdrożeniowym w Polsce.
Dworek został przejęty w takim stanie, jak inne popegeerowskie mienie w owych czasach.
W piwnicach - magazyny nawozów sztucznych, w komnatach - spichrze zbożowe. Zacieki, grzyb, brakowało okien. Andrzej Zydek, nie bacząc na krytyczne uwagi lokalnych władz, postanowił wyremontować zabytkowy dwór systemem gospodarczym: z własnych środków finansowych zakładu i nakładem własnej pracy zatrudnionych tu osób (lata 1970-75). Kupował w okolicy zabytkowe meble, wymieniał drewno opałowe na stare ramy z obrazów. Zabytkowe drzwi przytargał ze śmietnika, a piec z miśnieńskich kafli uratował od szabru. W sali rycerskiej odkrył gotycką cegłę, więc zdarł farbę olejną i zostawił goły tynk.
W 1975 roku Karczów otrzymał I nagrodę w I Ogólnopolskim Konkursie na Najlepszego Użytkownika Obiektu Zabytkowego. Jak wspomina Zydek, nagrodą dla zakładu był obraz olejny przedstawiający krowę i konia na pastwisku. Dyrektor dostał drzeworyt.

Zabytkowa zbieranina
Ponieważ sporo cennego wyposażenia z Karczowa już nie dało się odzyskać, Zydek postanowił przenieść tu zabytki z obiektów, które w tym czasie w innych miejscach narażone były na dewastację i rozszabrowanie. Jadąc kiedyś z Nysy zauważył otwartą na oścież bramę zamku w Niemodlinie. Na stosie, przygotowanym do spalenia leżały zabytkowe, zamkowe meble. Załatwił z władzami odpowiednie protokoły i nazajutrz meble znalazły się w Karczowie. Podobnie było z kratą, która zdobi bramę wjazdową do dworu. Udało mu się ją ocalić przed buldożerem. Brama pochodzi z pałacu w Rysiewicach. W latach 80-tych, gdy obiekt miał być zrównany z ziemią, Zydkowi udało się przewieźć pięknie kutą bramę do Karczowa. Jest tu też pawilon chiński, pochodzący z parku przy nieistniejącym już, spalonym pałacu Donnersmarcków w Gręboszowie. Są neogotyckie tralki z ogrodzenia w Kopicach. Większość przywiezionych do dworu sprzętów zdobiła niegdyś inne podopolskie pałace, parki, ogrody. Ale jest tu też eksponat ze stolicy: olbrzymie lampy w dyrektorskim biurze zostały przytargane do Karczowa aż z Sejmu.
Na ścianach gabinetu - zwierzęta, uwiecznione na płótnach Kossaka, Pilattiego, Maciąga, Buckiego, Masłowskiego. W ogrodzie dyrektor Zydek kazał posadzić 5 tysięcy krzewów różanych, co było jak na owe czasy posunięciem dość ryzykownym. Udało się, nikt ich nie wyrwał.
Potem dyrektor najlepszego w Polsce zakładu unasienniania został posłem (1972-80), wiceprzewodniczącym sejmowej komisji nauki i postępu, a następnie wicewojewodą opolskim (1982-88). W roku 1998 dwór w Karczowie skarb państwa ofiarował Politechnice Opolskiej.

Pies i stróż
Od tego czasu budynek nie jest użytkowany ani remontowany, ani nawet wietrzony. Najlepsze czasy, czyli te „za komuny”, gdy nagradzali go konserwatorzy, a pielęgnowali inseminatorzy – ma już za sobą.
Gdy turysta podjeżdża pod stróżówkę, opatrzoną tablicą „Politechnika Opolska”, nie zostanie wpuszczony nawet na podwórze, by zrobić pamiątkowe zdjęcie. Stróż nie poinformuje też, co to za obiekt, jaka jest jego historia. Wejście jest możliwe jedynie po uzyskaniu pisemnej zgody dyrekcji uczelni. Andrzej Zydek nie kryje irytacji, że dzieło jego życia idzie na marne. Wziąłby ten dwór jeszcze raz w swoje ręce.
***
Dworek w Karczowie jest położony w zabytkowym parku, jest widoczny z drogi krajowej 46 (Kłodzko-Opole-Szczekociny), w pobliżu autostrady A-4 (zjazd: Prądy) oraz w malowniczej okolicy Borów Niemodlińskich. We wsi, zbudowanej jako tradycyjna, historyczna ulicówka, przykuwa uwagę neoromański kościół filialny z 1906 roku oraz kościół ewangelicki związany z XX-wieczną kolonizacją wsi. Warto wiedzieć, że we wsi Karczów istnieje aż 86 obiektów zabytkowych – najwięcej w gminie Dąbrowa.
Noclegi, posiłki – brak.

Aktualności

Reportaże i filmy dokumentalne
Zapraszamy do prezentacji najnowszych pozycji filmowych.



Więcej informacji >>


 

 
Teresa Kudyba
tel. 602 374 494
e-mail: teresa@kudyba.pl
Witryna wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celach sesyjnych oraz statystycznych.
Więcej informacji w polityce prywatności.
 Realizacja: new4mat.com Sp. z o.o.
ADMINISTRACJA n4CMS