Subskrypcja
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymywać informacje z naszego serwisu.

 


Gołkowice, Biskupice, Proślice – agroturystyka w pałacach

Są trzy pałace na Opolszczyźnie, w których urządzono gospodarstwa agroturystyczne. Wszystkie leżą na Ziemi Kluczborskiej, w bezpośrednim sąsiedztwie: w Gołkowicach, Biskupicach i Proślicach.

Gołkowice: konie, ryby i akupunktura


Pałac w Gołkowicach powstał w 1750, a zbudował go ziemianin, właściciel sąsiednich majątków, hrabia von Götz. Pałac był też własnością hrabiego Magnusa i Gottlieba Lipińskiego. W XIX wieku Gołkowice posiadali Franckenbergowie z Tułowic. Pamiątką po Franckenbergach jest herb na witrażu w pobliskim drewnianym kościele.
Ostatnim właścicielem wsi była rodzina von Lieres. W parku zachował się grobowiec rodu. Rudolf Lieres kupił Gołkowice za 250 tysięcy marek w roku 1902. Rok 1945 zakończył gospodarowanie na gołkowickim majątku Konstantyna i Eleonory. Zmuszeni byli uciekać przed frontem na Zachód. Posiadali tu 700 hektarów pól, gorzelnię, cegielnię. Po cegielni został tylko komin, a gorzelnia zamknęła produkcję w latach 50-tych. Dzieci Lieresów mieszkają w okolicy Monachium: Marianna, dr filozofii, Gerd – dyrektor międzynarodowej firmy handlowej – odwiedzają Gołkowice – pałac i groby w parku.
W 1945 roku w pałacu stacjonował sztab wojsk radzieckich. Po wojnie mieściła się tu szkoła podstawowa, w latach 50-tych – także szkoła średnia. W latach 70-tych gospodarowało RSP. W roku 1982 za symboliczną złotówkę zabytek zakupił pan Czupryj z Wrocławia, jednak nie rozpoczął remontu mocno zaniedbanego obiektu. Janusz Jasiński odkupił pałac wraz z parkiem w roku 1990 – już nie za symboliczną kwotę - wspomina. Urządził tu gospodarstwo agroturystyczne: 5 pokoi, bufet, konie, bryczki, łódki... W gorzelni, którą także remontuje, przygotowuje 8 kolejnych pokoi dla turystów. Można łowić ryby w stawie przy pałacu: karpie, amury, liny. 12-hektarowy park, z pomnikami przyrody, będący po części własnością gminy Byczyna stwarza nastrój do wypoczynku. Jeden wekend w miesiącu rezerwuje w pałacu lekarz z Mongolii, który leczy metodami naturalnymi: stawia bańki, stosuje akupunkturę.
Remont obiektu zabytkowego i jego utrzymanie za własne, ciężko zarobione pieniądze, bez pomocy samorządu – to gehenna, mówi Jasiński. 7 tysięcy metrów sześciennych do ogrzania zimą – jest sporym wydatkiem. Hektar łąki do skoszenia latem... Przydałaby się pomoc samorządu lokalnego, mówi właściciel. Choćby w przydzieleniu stażysty do prowadzenia marketingu gospodarstwa (Powiatowy Urząd Pracy odmówił). Choćby w zakupie tańszego drewna z pobliskiego parku (gmina odmówiła, innym nie). Choćby preferencyjnego kredytu (bank odmówił). Jasiński nie ukrywa żalu. Za własne pieniądze, zarobione w swojej firmie transportowej odrestaurował zabytek i wziął kredyt na 29 %. Gdy kupował pałac 16 lat temu, 80 % holu leżało w gruzach, przez dziurawy dach lało się do komnat. Dziś, przyznaje gospodarz, daleko tu do luksusu, ale zabytek jest uratowany i służy turystom, kosztem zainwestowanych prywatnie 100 tysięcy złotych.

Park z sowami, kociołek na ognisku

Klasycystyczny pałac w Biskupicach leży kilka kilometrów przed Gołkowicami, gdyby jechać z Kluczborka do Byczyny. Zbudował go w roku 1800 Georg Wilhelm von Paczensky, urzędnik podatkowy powiatu oleskiego. Data i nazwisko widnieją na płycie granitowej, wmurowanej nad drzwiami wejściowymi. Zachowały się oryginalne drzwi, podłogi, dwa okna, klatka schodowa, ozdobne gzymsy oraz ciekawe sklepienie beczkowe w jednej z komnat na parterze.
W roku 1872 pałac zakupił Karl von Jordan, mieszkał w nim i gospodarzył w majątku do roku 1945. Po wojnie obiekt przeszedł na własność Skarbu Państwa. Mieścił się tu PGR. W pałacu były biura oraz mieszkania dyrektora i księgowego. Obiekt był remontowany i zadbany. W latach 90-tych odnowiono elewację.
Obecni właściciele – Krystyna i Andrzej Janik – kupili zespół dworsko-pałacowy w Biskupicach w roku 1996. Po licznych remontach, w obiekcie są do dyspozycji agroturystów trzy pokoje z kuchniami i łazienkami oraz wspólnym salonem. Meble w stylu epoki, ogród z uprawami ekologicznymi, grill, miejsce pod ognisko – to walory tego miejsca. Ale największym plusem Biskupic jest cisza. Po tę ciszę przyjeżdżają tu goście z całej Polski, z Niemiec i Francji. Gospodarstwo należy do francuskiego stowarzyszenia agroturystycznego Acceuil Paysan. Krystyna Kwiatek jest z zawodu nauczycielką języka francuskiego. Chętnie przyjeżdżają tu rodziny z dziećmi, które oprócz odpoczywania ... konwersują.
Jest tu nieduży, bo zaledwie 1,5 hektarowy park, otulający pałac. Jego atrakcje to aleja grabowa, 300-letnie dęby i sowy, które koncertują gdy tylko pojawią się goście.
Można wypożyczyć rowery i pojechać na wycieczkę szlakiem pobliskich kościołów drewnianych albo na ryby do Gołkowic. Położony w pobliżu pałac Janusza Jasińskiego to wprawdzie konkurencja, ale też dopełnienie oferty. Polecając się nawzajem – tworzy się bogatszą ofertę dla turystów. Na ryby można też podjechać nad pobliski zalew. Jeśli ryby, grzyby i jagody się znudzą, właścicielka pałacu przyrządzi specjalność kuchni – „kociołek gospodarza”, gotowany w garze na ognisku.

Rycerze, słowiki i dereniówka

Gdy Tadeusz Kwiatek zobaczył pałac po raz pierwszy, trochę się przestraszył ogromu prac. Jest budowlańcem, więc wiedział co go czeka: wymiana wszystkich instalacji, okien, zdrapanie kilku warstw olejnej farby, pokrywającej zabytkowe podłogi. Udało się, dzięki entuzjazmowi i współpracy rodziny: żony Romualdy i syna Tomasza.
Proślice to wieś położona na drodze z Byczyny do Jakubowic.
Pałac zbudował tu na przełomie XVIII/XIX wieku hrabia Ernst von Strachwitz. Potem kolejno posiadali go Johan i Heinrich von Strachwitz, a w latach 1857-72 Ernst von Rittberg.
Ostatnimi właścicielami majątku w Proślicach był ród von Watzdorf: Leo (1872-82), Emmy (1882-1903) oraz do 1945 – Rudolf von Watzdorf. To on przebudował pałac i dodał mu trzecią kondygnację. Wnuczka Rudolfa, Eryka von Schumann z Norymbergi odwiedza czasem Proślice.
W 1946 roku w pałacu powstała szkoła podstawowa, która działała tu nieprzerwanie do roku 2002 – zamknięto ją z przyczyn demograficznych. Po dwuletniej przerwie i próbach sprzedaży przez gminę Byczyna obiekt znalazł się w rękach spółki rodzinnej: Przedsiębiorstwo Hetman Roma Byczyna sp. z o.o. Pani Romualda Kwiatek, prezes spółki, była akredytowanym konsultantem funduszy europejskich i zaplanowała pozyskać środki europejskie na remont i modernizację pałacu. Inwestorów zachęciły też plany gminy Byczyna, w których jest powołanie Centrum Rzemiosła Rycerskiego w pobliskiej okolicy. Dzisiaj, zaledwie trzy kilometry stąd, buduje się średniowieczny gród, wielka atrakcja Opolszczyzny.
Stan tego późnobarokowego pałacu, w momencie kupna nie był zły, w porównaniu z innymi zabytkami, jakie zachowały się w okolicznych wsiach i w całym województwie. W przeciągu dwóch lat gospodarze wymienili instalację elektryczną, wyremontowali sale bankietowe i szkoleniowe, przystosowali piętro pałacu na część gościnną. Jest tu ponad 30 miejsc noclegowych, odbywają się przyjęcia rodzinne, okolicznościowe, firmowe, nawet na 120 osób. Właściciele pałacu w Proślicach, jako nieliczni gospodarze obiektów zabytkowych wiedzą, jak się starać o środki unijne, piszą projekty. Pałac odwiedzają głównie goście z województwa dolnośląskiego i śląskiego. Zaś na wesela, urządzane w pałacu, często przyjeżdżają Niemcy. Wesela w Proślicach organizowane są wedle tradycji rycerskich, jeśli państwo młodzi się godzą na taki styl. Bowiem w pałacu działa Europejskie Centrum Rzemiosła Rycerskiego. Park, otaczający pałac liczy 2.5 hektara. Jest tu 550-letnia lipa, a w pobliżu najstarszy na Opolszczyźnie jawor. I Dolina Słowików. Właśnie w tej okolicy znajduje się największe w Europie skupisko lęgowe tych ptaków.
Najbliższe plany gospodyni to kuchnia ekologiczna. Zdrowa żywność to na pewno magnes, przyciągający gości z miasta. Lokalny przysmak, serwowany w pałacu to dereniówka – nalewka z owoców derenia złocistego, jaki porasta okolicę. I jak przystało na dzierżonowskie tradycje tej okolicy – sporo potraw szykuje się tu na miodzie.
Na wsi krążą legendy na temat tajemniczego przejścia między piwnicami pałacu a kościołem. Jednak brakuje chętnych do przejścia podziemnym korytarzem. Piwnicami pałacowymi były często straszone dzieci w szkole, które nawet jak dorosły, do dziś się boją tam zejść.

Gdzie to jest

Gołkowice, Biskupice, Proślice – gmina Byczyna, powiat kluczborski.
Wszystkie trzy gospodarstwa agroturystyczne, urządzone w pałacach promują wydawnictwa Kluczborsko-Oleskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej oraz mapa agroturystyczna województwa opolskiego, dostępna w Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej i Związku Śląskich Rolników.
Ścieżek rowerowych, prowadzących do tych obiektów na razie jeszcze w gminie Byczyna nie wytyczono, ale właściciele pałaców wypożyczają rowery i objaśniają, co warto zwiedzić. Trasy są w planach, w związku z budowanym za środki unijne grodem rycerskim przy zalewie Biskupice-Brzózki.
Noclegów i gastronomii w najbliższej okolicy w tym przypadku nie mogę polecać, bo warto przenocować i zjeść właśnie tutaj.

Aktualności

Reportaże i filmy dokumentalne
Zapraszamy do prezentacji najnowszych pozycji filmowych.



Więcej informacji >>


 

 
Teresa Kudyba
tel. 602 374 494
e-mail: teresa@kudyba.pl
Witryna wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celach sesyjnych oraz statystycznych.
Więcej informacji w polityce prywatności.
 Realizacja: new4mat.com Sp. z o.o.
ADMINISTRACJA n4CMS