Subskrypcja
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymywać informacje z naszego serwisu.

 


"Halten Sie den Mund"

- warknął w moją stronę niemiecki policjant kontrolujący paszporty na przejściu w Olszynie. W dosłownym tłumaczeniu - "zamknij pysk". Ludzie w autobusie zamilkli, nikt się nie odważył wspomóc mnie w obronie Tadeusza. Poczułam się jak wbita w ziemię pełnym nienawiści spojrzeniem umundurowanego i uzbrojonego olbrzyma, za chwilę odebrał mi paszport i poszedł go starannie prześwietlać.
Autobus liniowy "Sindbada" czekał aż 4,5 godziny na granicy polsko-niemieckiej w Olszynie na niemrawą, wyraźnie przedłużaną odprawę celno-paszportową.
Niemiecki policjant zatrzymał się przy Tadeuszu, soliście "Kapeli Opolskiej". Spytał, po co jedzie do Niemiec: do pracy czy na odwiedziny. Tadeusz odpowiedział, że jako turysta. Niemiec chciał wiedzieć, ile posiada przy sobie euro. Gdy usłyszał, że jedynie 40, policjant odpowiedział - to za mało, żeby przebywać na terenie Unii. Ponieważ kolega nie znał niemieckiego, a sytuacja zrobiła się nerwowa, odezwałam się z tyłu autobusu, że chętnie wyjaśnię, dlaczego nie ma przy sobie większej gotówki. Policjant spojrzał na mnie z wściekłością i wrzasnął, jakim prawem ja się odzywam, skoro nie mnie pyta. Jednak dalej tłumaczę uparcie, że to jest grupa muzyków, jadąca do Moguncji, koszty pobytu pokrywa im rząd Nadrenii-Palatynatu. - Proszę mi nie opowiadać bajek. Macie zaproszenie? - Od wielu lat zaproszenia nie są potrzebne, aby przekraczać granice Unii - brnę dalej. Wtedy usłyszałam, bym zamknęła gębę. Tadeusz szczęśliwie uniknął wysiadki z autobusu o godzinie 2.30 nad ranem, a frustracja policjanta obróciła się w moją stronę. Kasy miałam pod dostatkiem, więc tylko poczekaliśmy kolejne pół godziny, aż nam odda paszporty, kontrolowane w wyposażonym w komputery specjalnie podstawionym aucie BGS-u - straży granicznej.
Dzień wcześniej tą samą linią jechał Jacek Roguła, dyrektor opolskiego biura Nadrenii-Palatynatu. Opowiedział mi w Mainz dokładnie takie samo zdarzenie, którego był świadkiem poprzedniego dnia. Trzy osoby zmuszone były opuścić autobus, nie zostały wpuszczone na teren Niemiec: pasażerowie mieli za mało pieniędzy przy sobie, jeden wiózł za dużo papierosów.
Piszę ten tekst po to, by ostrzec opolan przed niemiecką strażą graniczną i celnikami. Przed naszym wejściem do Unii zapanowało na granicy istne polowanie na Polaków-terrorystów, złodziei, nielegalnych gastarbeiterów, biedotę i kryminalistów. Jesteśmy nimi my wszyscy, bez względu na powody, dla których przekraczamy próg do unijnego "raju". Tydzień wcześniej, gdy jechałam do Berlina, staliśmy na granicy 2,5 godziny, choć przed nami był tylko jeden autobus. Niemcy mszczą się na nas za udział w wojnie w Iraku, za naszą ekspansję na ich rynkach pracy, są sfrustrowani, że tracą kontrolę nad obywatelami spoza EU. Wkrótce stracą z naszego powodu intratne posady na przejściach.
Od 1 maja znikną granice. Niestety, tylko te polityczno-geograficzne. Granice wytworzone przez dziesięciolecia pomiędzy ludźmi z West i Ost, jak wynika z moich obserwacji - pozostaną niewzruszone - trudno powiedzieć jak długo jeszcze.

Aktualności

Reportaże i filmy dokumentalne
Zapraszamy do prezentacji najnowszych pozycji filmowych.



Więcej informacji >>


 

 
Teresa Kudyba
tel. 602 374 494
e-mail: teresa@kudyba.pl
Witryna wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celach sesyjnych oraz statystycznych.
Więcej informacji w polityce prywatności.
 Realizacja: new4mat.com Sp. z o.o.
ADMINISTRACJA n4CMS