Subskrypcja
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymywać informacje z naszego serwisu.

 


Opolskie zamki, pałace, dworki – na weekend

Foto
Wędrując przez Opolszczyznę, mijamy stare zamki, pałace i dworki niemal w każdej wiosce.
Zapraszam do współpracy. Jeśli macie Państwo zdjęcia, znacie interesujące, nigdzie dotąd nie publikowane szczegóły dotyczące przedwojennej historii oraz powojennych losów położonych na terenie dzisiejszej Opolszczyzny rezydencji szlacheckich, proszę o kontakt.
Poniższe artykuły zostały zamieszczone w Gazecie Wyborczej, dodatku opolskim w lipcu i sierpniu 2006 roku, a są kontynuacją napisanej w roku 1995 przeze mnie, dr Norberta Honkę, Marię Cichoń-Bitkę i Marka Maruszaka książki „Opolskie zamki, pałace, dworki”, wydanej przez Śląskie Wydawnictwo ADAN w nieco zmienionej i przeredagowanej formie w roku 1998 („Śląskie zamki i pałace”).


Był rok 1992, gdy w jednej z bibliotek monachijskich zobaczyłam po raz pierwszy album o zamkach śląskich oraz przeczytałam w niemieckiej literaturze, że oto Śląsk nazywany był w minionych stuleciach „krainą zamków, pałaców, dworów”. Nawet dziś, choć obiekty są w większości zrujnowane i ograbione, znajdziemy w naszym regionie imponujące świadectwa dzieł, wykonanych przez architektów europejskiej sławy, jak Schinckel, Lüdecke, Langhans, Paar.
Każdy pałacowy mur to księga, w której zapisane są piękne, a zarazem powikłane i tragiczne losy właścicieli śląskich dóbr na przestrzeni wieków. Opolszczyzna posiada tak bogate przykłady dziedzictwa kultury europejskiej, że właściwie lekcje historii, plastyki, literatury, sztuki, przyrody, geografii mogłyby się odbywać zamiast w murach szkolnych - w naturze – na terenie obiektów pałacowo-parkowych naszego regionu.
W granicach obecnego województwa opolskiego istnieje około 200 zamków, pałaców, dworków, otoczonych zabytkowymi parkami z unikalnymi egzemplarzami starodrzewia.
Wiele z nich, niestety, zamienia się bezpowrotnie w ruinę z powodów zaniedbań kolejnych właścicieli. W roku 1945 wraz z wytyczeniem nowych granic, śląskie rezydencje stały się częścią polskiego dziedzictwa kulturowego. Dla ratowania poniemieckich majątków nie było na ziemi opolskiej sprzyjającego klimatu. Dlatego większość tych znakomitych dzieł, będących przez minione stulecia świadectwem bogactwa kulturowego Opolszczyzny popadła w ruinę i zapomnienie. Bezsilne prawo, słabe zainteresowanie władz lokalnych, opinii publicznej, nieumiejętność tworzenia sensownych strategii ratujących dziedzictwo kulturowe Śląska – to zaledwie kilka powodów, że ta intrygująca tematyka jest w regionie nadal pomijana. Czasem ktoś napisze artykuł, czasem ukazuje się książka czy reportaż w telewizji. I tyle.
Gdzie są te wszystkie pałace – to pytanie zaczęło mnie wtedy, na początku lat 90-tych coraz bardziej nurtować, bo do tej pory w szkołach, uczelniach, propagandowych konkursach wiedzy o Śląsku nigdzie nie było mowy o rodach śląskich i ich rezydencjach. Niemiecka przeszłość Opolszczyzny była przez dziesiątki powojennych lat okryta milczeniem. W podręcznikach nadal nie znajdują godnego miejsca znakomite śląskie rody, wybitne dzieła architektów, rzeźbiarzy, malarzy, snycerzy, mistrzów ogrodnictwa, którzy przybywali tu w minionych stuleciach, by tworzyć dzieła niepowtarzalne w skali Europy.
W roku 1995, dzięki zaangażowaniu finansowym Fundacji Rozwoju Śląska udało mi się, wraz z Norbertem Honką i Markiem Maruszakiem odwiedzić niemal wszystkie opolskie zamki, pałace i dworki, zdokumentować i napisać książkę, opatrzoną wstępem Marii Cichoń-Bitki. W roku 1998 pojawiła się na rynku, dzięki wydawnictwu ADAN, któremu przekazaliśmy nasze teksty i zdjęcia, bowiem Fundacja nie finansowała wówczas projektów wydawniczych.
Pamiętam, że podzieliłam wtedy ołówkiem mapę Opolszczyzny promieniście, na dziewięć części i w każdą niedzielę wyruszałam w kolejny rejon. Przeważnie trafiałam bezbłędnie. Kierunek poszukiwań wyznaczały stare, równo wytyczone aleje, skupiska starodrzewia z pękami jemioły, zaniedbane budynki dawnych folwarków, szyldy po likwidowanych PGR-ach. Ogromne wrażenie wywarły wówczas na mnie miejsca, w których nie było już nic albo prawie nic: monumentalne ruiny kopickiego pałacu, a obok sprofanowane mauzoleum „śląskiego Kopciuszka”– Johanny Schaffgotsch; cmentarzyk w Gręboszowie z grobami Donnersmarcków; resztki kamieni po pałacu Ballesteremów w Puszynie; zrównane z ziemią rondo w Pokoju. Dziś realizuję filmy o zamkach śląskich; o ich nowych właścicielach, których poznałam w czasie tych niezwykłych wędrówek po krainie wielkich, a nieobecnych w naszej świadomości ludzi, zniszczonych miejsc i zdarzeń wymazanych ze śląskiego krajobrazu kulturowego lat powojennych.
Wariaci, tak nazywali sami siebie i wcale się nie oburzali, gdy tak samo określali ich ci, którzy woleli inwestować w „normalne” domy niż w kupę zabytkowych gruzów, niszczejących na terenach dawnych PGR-ów.
Akcję sprzedaży zamków, pałacyków i dworków przez skarb państwa za symboliczną złotówkę zainicjował w latach 80-tych konserwator zabytków Janusz Prusiewicz. Odzew był ogromny. Większość zrujnowanych obiektów kupowali wtedy ludzie z pasją, ale bez pieniędzy. Domowymi sposobami, z przeciętnych pensji, ratowali najpierw dachy, potem okna, drzwi, elewacje. Dziś te pałace wyglądają niewiele lepiej niż w chwili kupna, bo mimo zapewnień kolejnych rządów, pieniędzy na dofinansowanie projektów ratowania śląskich zabytków nadal w budżecie państwa nie ma. Właściciele są zdani sami na siebie. Niestety, wśród nabywców opolskich zabytków są znaleźli się też nieuczciwi „biznesmeni”. Wykorzystując ideę sprzedaży za symboliczną złotówkę albo za 50 % wartości obiektu, wyłudzali kredyty hipoteczne. Zawiłe, nieprecyzyjne prawo pozwala, że niszczeją pałace w Kopicach, Ziemiełowicach, Rożnowie, Biestrzykowicach.
Spośród około dwustu zamków, pałaców i dworków Opolszczyzny niewiele udało się uratować.
Większość z tych obiektów spotkał podobny los. Mienie popegeerowskie, będące własnością Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa niszczeje z roku na rok. Niejasny stan własności, kłopoty finansowe właścicieli lub dzierżawców, brak gwarancji pomocy finansowej na ratowanie zabytków ze strony ministerstwa kultury - to wszystko powoduje, że na naszych oczach giną bezpowrotnie ważne obiekty dziedzictwa kulturowego, nieznane i niedocenione skarby ziemi opolskiej.
Tak ginie pamięć o pałacu generała von Eben w Rożnowie, przedwojennym Rosen. To tu, w słynnej i unikalnej na skalę europejską piramidzie, zbudowanej przez Carla Langhansa pochowano ponoć potomków największych rodów śląskich, w tym Hohenzolernów.
Celowo zatem, prowadziłam Czytelników Gazety Wyborczej także i do tych,
psujących opolski krajobraz miejsc. Jeszcze parę lat i obiekty o wielkiej historii i randze, przestaną istnieć, zniknie jednocześnie zbyt trudny do udźwignięcia problem ich ratowania.

Aktualności

Reportaże i filmy dokumentalne
Zapraszamy do prezentacji najnowszych pozycji filmowych.



Więcej informacji >>


 

 
Teresa Kudyba
tel. 602 374 494
e-mail: teresa@kudyba.pl
Witryna wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celach sesyjnych oraz statystycznych.
Więcej informacji w polityce prywatności.
 Realizacja: new4mat.com Sp. z o.o.
ADMINISTRACJA n4CMS